[Rozmiar: 48197 bajtów]
opowiadania
wiersze
spis treści
Ważne linki:

Erboka,
moja V-ojczyzna


Pisankopublika
Jajeczkowa


znajdź utwór


Baby


 
Nie pamiętam, które to miasto,
ni jaka rzeka przezeń przepływała.
Jedno jednak jest pewne,
że przy jednej z miasta granic, tuż nad laskiem -
- piękny się wznosił dworek szlachecki.

W  sieni zimno.
Jedynym Ľródłem ciepła i energii
jest bure kocisko figlujące bezkarnie
po kamiennej ławie.
Skąd i po co się tu wzięło? –
- ono samo nie wie.
Kiedy przyszło? –
- Jadwisia, Pani Matka, Babka 
i sama Ewa po długiej naradzie z Adamem
stwierdzą zgodnie, że było zawsze.  
Choć raz przybrane w czarne futerko, raz w białe,
jak kapryśna strojnisia przed balem.
Dziś w każdym razie bure wybrało barwy.
Lecz nie bure jak niebo,
bo niebo jest smutno bure.
Lecz nie bure jak dzień,
bo dzień jest bury codziennie.
Bure jest ot tak 
po kociemu.  

Aby Was zaraza z zimna nie dopadła 
przed końcem opowieści
udajmy się do jadalni,
która odwrotnością sieni 
zwykła być nazywaną.
Czujecie jak ciepło?
W prawym kącie zabytkowy piec trzyma wartę.
Nikomu nie da zamarznąć.
Nikomu, kto zbliży doń wychłodzone ciało.
I wszystko ogrzeje, i wszystko roztopi.
Wszystko od zaprószonego płatkiem śniegu włosa poczynając,
a na nikczemnym sercu skończywszy.

Widzieliście jadalnie bez ścian?
I tu więc muszą być ściany.
I to jakie ściany!
Ściany zdobione siwizną pradziadków, 
niemodnymi sukniami prababek 
i…
i pieskami merdającymi radośnie przez wieki.
Jedne ze szczerej radości, inne z przymusu.
Z chęcią wyszłyby na spacer,
lecz pozłacane, wyszukane ramy
nie wypuszczą.
Twardo strzegą 
by żaden bród, mucha i w ogóle nic,
co z naszego świata wyszło,
nie zakłóciło idealnego świata artysty.


	Na środku jadalni,
wedle tradycji 
i ogółu zwyczajów,	
stoi stół, drewniany, 
okryty przez staranne, wprawione ręce
białymi serwetami.
I flakon,
zawsze pełen świeżych 
i pachnących kwiatów,
znalazł miejsce na stole.
 
I właśnie tutaj, 
na środku jadalni,
spotka nas zaszczyt niezmierny
poznania Jadwisi, Pani Matki, Babki, Prababki,
choć tej ostatniej już tylko 
z wizerunków na porcelanie.
A Ewę?
Ewy poznawać nie trzeba.
Ona i skutki jej grzechu
mieszkają w duszy każdego człowieka.

Pani Matka rozkłada sprawiedliwie, 
każdemu, wyśmienite pierogi z jagodami.
Babka siedzi sztywno.
Czasem zerka łapczywie w miskę.
Po prawej stronie
zasiedli Ojciec i Dziadek.
Ojciec to malarz.
Dziadek to despota,
naznaczony bogactwem, 
już wtedy, gdy w kołysce
nierozumnie acz despotycznie leżąc,
starszego utracił brata.
	
Panna Jadwisia natomiast 
kłóci się z siostrami,
najmłodszą Ludwiczką i Beatką średnią.
- Ja tu nie siedzę! – Krzyczy Ludwisia – Znany Ci chyba Beato ten przesąd stary.
- Ta, która na rogu zasiądzie pozostanie starą panną na wieki. – recytuje Beata spychając siostrę do rogu.
- Może Jadwisia usiądzie z brzegu. Jej najładniej w czarnym,
więc znoje klasztorne najmniej będą srogie.
	- A wiecie, niemądre, co się dzieje z tymi, co starszego rodzeństwa nie szanują?
- No? Co?
- Pstro!
- Tamten przesąd był bardziej romantyczny.

Babka spojrzała zgorszona.
Matka zaś rzekła:
	- Zakończcie córki te kłótnie, 
która pierwsza usiądzie w rogu, 
dostanie podwójną porcję pierogów.
Beatka szybko na rogu przysiadła.
Waleczna Ludwisia z zazdrości aż zbladła.
Spycha, chwyta za rękawy. Okrąża stół cały.
Tylko Jadwisia, nie zmieniając zdania, 
została tam, gdzie siedziała.
 
Nagle… 
Pani Babka głos zabrała.
Pierwszy raz od rana.
I w ten sposób wszystkim rzecze:
- Przypominam, że dzień pieczenia bab wypada.
Każda dziewczyna, nawet gdy mówić nie potrafi,
babę, babkę, babeczkę upiec musi,
choć w ostateczności może być z piasku. 
- Och, mam nadzieję, że już wszystkie moje córki
 	mówić potrafią.
- Potrafią, nie potrafią – 
ja tę kwestię mówię od półwieku i nie widzę potrzeby
jej zmieniać.
- Tak, tak, ale moje córki gotowe zapomnieć mowy, 
aby zbuntować się przeciw tradycji.
- Pani Matka z nas kpi!
- Kpić? Nigdy w życiu. Ja tylko z Babcią rozmawiam,
	w waszej sprawie, doceńcie.

- Ja upiekę babę z ciasta kruchego!
- A ja drożdżowego!
- Dlaczego Twoja ma być drożdżowa? 
		Drożdże to moja specjalność.	
- Drożdże będą gotować! Życzę powodzenia…
- Nie bądĽcie zazdrosne drogie siostrzyczki,
		ale mój wypiek będzie pachniał stokroć lepiej 
		nawet od kwiatów kwitnących w ogrodzie
- I będzie zapewne tak pyszny 
jak twa mowa jest pyszna?
- Jeszcze pyszniejszy… Gdzie mąka?
- W szafce koło okna.




	
	Takie w kuchni wrzały dyskusje.





[Rozmiar: 1370 bajtów] [Rozmiar: 1370 bajtów]

gadi

gadi